Opłatek to wg. Wikipedii:

Z łac. oblatum – „dar ofiarny” – bardzo cienki biały płatek chlebowy, przaśny (czyli niekwaszony i niesolony), wypiekany z białej mąki i wody bez dodatku drożdży, którym dzielą się chrześcijanie, zgromadzeni przy stole wigilijnym, składając sobie życzenia.
Opłatek wigilijny jest symbolem pojednania i przebaczenia, znakiem przyjaźni i miłości. Dzielenie się nim na początku wieczerzy wigilijnej wyraża chęć bycia razem, bo przecież ludzie skłóceni nie zasiadają do wspólnego stołu.

Opłatek

Łamanie się opłatkiem od początku czasów chrześcijaństwa głęboko wpisało się w polską tradycję.

Niestety, w obecnych czasach, dzielenie się opłatkiem jest dla większości jedynie nieprzyjemnym obowiązkiem, a wręcz obłudą.
Niektórzy nawet cierpią na fobię objawiającą się lękiem przed dzieleniem się opłatkiem, bo niby dlaczego mieliby dzielić się z kimś obcym lub kimś, kogo nie darzą uczuciem lub po prostu nie lubią.

Przytoczę tu autentyczne wypowiedzi osób, dla których przełamanie się opłatkiem jest dalekie od tradycji i budzi różne odczucia:

najważniejsze jest to, co czujemy do innych ludzi. Bez autentycznego uczucia do naszych bliskich nawet najwspanialsze życzenia nie mają sensu

sęk w tym, że nic nie czuję, więc mam kłamać życząc wszystkiego najlepszego?

dzielenie się opłatkiem z w sumie obcymi ludźmi jest już całkowicie chore. Przymuszone bycie miłym, serdecznym i w ogóle och i ach

ja się czuję tak skrępowana, nieswoja, zażenowana…jeszcze jak składam życzenia rodzicom czy babciom to jeszcze ok, ale reszta osób jest dla mnie naprawdę raczej obca

ja nie lubię składania życzeń jakichkolwiek ani ich przyjmowania, dla mnie to prawdziwa katorga, chciałabym takie sprawy załatwiać przez sms-y lub maile, no ale się nie zawsze da

nie cierpię tego… jeszcze te życzenia typu „żebyś znalazła sobie męża” itp., a może ja nie chcę męża i jest mi tak dobrze

najgorszej było, jak na wigilię przyjeżdżała również moja ciotka, wujek i ich synowe – masakra, oni tak do tego na poważnie podchodzili, ze po 5 min. musiałam wysłuchiwać wydumanych życzeń, a później się z nimi obcałowywać

u mnie łamiemy się opłatkiem, bo mama jest zawziętą katoliczką, ale uważam to za zbędne, bo dziś mi będą życzyć najlepszego, a po świętach zwyzywają od szmat, zj**a i downa. W sumie nie mam żalu, ale po co ta szopka i kłamstwa, czyż Bóg nie nawołuje do życia w prawdzie?

ja nie lubię tego zwyczaju, a już w mojej rodzinie ten zwyczaj w ogóle nie ma sensu, bo zaczynają się n*******lać jakieś 15 minut po tej ceremonii. jeśli opłatek ma symbolizować Chrystusa to w większości przypadków ta tradycja jest profanacją i tyle.

To jest zadziwiające, bo kogokolwiek bym nie spytała czy lubi tradycję dzielenia się opłatkiem to odpowiada, że NIE. A nadal i wciąż w wielu domach ta tradycja obowiązuje, mimo iż większość tego tak bardzo nie lubi.

Tak więc dzielenie się opłatkiem to już nie tylko tradycja, a lęk, obłuda lub pozorna radość.

A jak jest u Ciebie w domu?
Czy lubisz tradycję łamania się opłatkiem?

 

Autor: Mata Safari

Źródło obrazka: Sites.google.com